Z archiwum Lublin ESK 2016. Treść skopiowana ze strony o powstaniu Społecznego Komitetu Organizacyjnego, oddolnej inicjatywy lubelskiego środowiska kultury wspierającej starania Lublina o tytuł Europejskiej Stolicy Kultury 2016.

 

2010.04.07 – 21:37

 

Społeczny Komitet Organizacyjny ESK Lublin 2016 (Spoko) wyodrębnił się z istniejącego wcześniej środowiska Enter2016 jako grupa animatorów kultury mająca podsumować dotychczasowe prace nad naszą kandydaturą do tytułu ESK oraz skoordynować działania Urzędu Miasta ze środowiskiem animatorów kultury, osób aktywnych i różnych grup mieszkańców Lublina etc.

Inicjatywa Spoko została ogłoszona podczas podsumowania debaty „DNA Miasta” zorganizowanej przez czasopismo „Res Publica Nowa” 3 października 2009 w Radiu Lublin. Grupa założycielska: Piotr Choroś (Homo Faber), Rafał „Koza” Koziński (Warsztaty Kultury), Marcin Skrzypek (Ośrodek „Brama – Grodzka – Teatr NN”, Orkiestra św. Mikołaja). Trzy dni później grupa ta w rozszerzonym składzie oraz wspólnie z biurem ESK spotkała się z prezydentem Włodzimierzem Wysockim, który zaakceptował ten pomysł.

Uspołecznienie przygotowań miasta do konkursu na Europejską Stolicę Kultury jest jednym z najwyżej punktowanych kryteriów oceny aplikacji i jednocześnie gwarantuje, że interesujące nas zmiany na lepsze będą trwałe.

Oto kroki, które podjęto w tym celu w Lublinie:

  • utworzenie Referatu ds. Rozwoju Kultury i Projektów Kulturalnych UM Lublin, zatrudniając w nim młodych ludzi aktywnie działających na polu kultury (tzw. biuro ESK)
  • założenie serwisu www.lublin2016.eu, (przez stowarzyszenie Homo Faber i Wydział Kultury UM Lublin)
  • organizacja otwartych Enter2016 (w Radiu Lublin, animowanych m.in. przez dziennikarza RL Józefa Szopińskiego)
  • założenie listy dyskusyjnej Enter2016 (ponad 200 członków) będącej przedłużeniem spotkań
  • redakcja folderu „Lublin 2016 – Europejska Stolica Kultury” przez kolektiv.lublin2016.eu
  • dodać tu również zaangażowanie informatora kulturalnego ZOOM, „Gazety Wyborczej” (debaty), audycji Laboratorium Opinii w Radiu Lublin oraz czasopisma www.KulturaEnter.pl

W ten sposób powstało szerokie środowisko lublinian próbujących wspólnie definiować wyzwania stojące przed Lublinem, szukać rozwiązań problemów i zbierać pomysły. Z najbardziej aktywnych uczestników tego środowiska wyodrębniła się grupa założycielska Spoko.

 

[Marcin Skrzypek]


 

Komentarz

Inicjatywa utworzenia bardziej formalnego i autonomicznego społecznego ciała asystującego UM Lublin w staraniach Lublina o tytuł Europejskiej Stolicy Kultury 2016 wynikła ze splotu wcześniejszych okoliczności.

W drugiej połowie pierwszej dekady XXI wieku w Lublinie wzrosła aktywność pewnej liczby wykształconych, aktywnych i kreatywnych mieszkańców Lublina (nie tylko młodych, było ich powiedzmy ok. 100-200 osób). Stronie Enter 2016 nazywa się ich „środowiskami twórczymi”. Zaczęli oni szukać współpracy z władzami Lublina w interesujących ich tematach i rozwijali  poczucie grupowej tożsamości dzięki wspólnym działaniom. Część z nich tworzyła Forum Kultury Przestrzeni (od 2006 roku), zaś symbolem integracji środowiska animatorów kultury stała się Noc Kultury (od 2007 roku).

Dygresja. Do listy ośrodków zaangażowania i integracji środowiska lubelskiej kultury wymienionych powyżej w źródłowym tekście dodać należy grupę kulturoznawców działającą w ACK UMCS „Chatka Żaka” pod przewodem Rafała „Kozy” Kozińskiego (ze sztandarowym Festiwalem Kultury Alternatywnej „ZdaErzenia”), stowarzyszenie Homo Faber działającego przez pewien czas równolegle z Akademią Obywatelską w Ośrodku „Brama Grodzka – Teatr NN” oraz Przestrzeń Inicjatyw Twórczych TEKTURA. Sporo o atmosferze tych działań można dowiedzieć się z rozmowy Alicji Kawki i Piotra Chorosia z Rafałem „Kozą” Kozińskim Lublin, czyli głębokie doświadczenie, które doprowadza do dna oraz z pracy magisterskiej Aleksandry Cieślik Lubelskie starania o tytuł ESK 2016 w opiniach twórców i zaangażowanych. Pełny krajobraz tej najnowszej historii lubelskiej kultury wciąż czeka na swojego Kolumba.

Osoby te przede wszystkim świetnie bawiły się w swoim towarzystwie, tworząc nowatorskie wydarzenia kulturalno-artystyczne, których Lublin jeszcze nie widział. Dziś można by dodać, że wyróżniała je kreatywność, innowacyjność, krytyczne, postępowe i nieszablonowe myślenie, dążenie do zmiany i przekraczania barier oraz wrażliwość na dobro wspólne. Tym nastawieniem i związanymi z nim postulatami strona społeczna stopniowo zaczęła wywierać pewną presję na władzach. Pikanterii sytuacji dodawał fakt, że część osób z tego środowiska pracowała w miejskich instytucjach kultury, więc niektórymi swoimi wystąpieniami wykraczała poza dotychczasowe ramy swojego sektora. Widać to z perspektywy czasu, choć trzeba przyznać, że wtedy nie stanowiło to problemu.

Dygresja. Trudno powiedzieć, kiedy to zróżnicowane, interdyscyplinarne środowisko stało się „stroną społeczną”. Na pewno nastąpiło to szybciej w Forum Kultury Przestrzeni, bo z założenia miało ono reprezentować oddolne opinie, choć na początku przede wszystkim zawodowych ekspertów. Dopiero od powstania Porozumienia Rowerowego punkt ciężkości przesunął się na ekspertów społecznych, aktywistów, kwalifikowanych użytkowników i user experience.

Momentem przełomowym był rok 2007, kiedy to władze Lublina podjęły decyzję o kandydowaniu miasta o tytuł Europejskiej Stolicy Kultury 2016. Kandydatura musiała spełniać trzy kryteria:

  1. wartości europejskie
  2. trwały rozwój
  3. miasto i obywatele

W prezentacji nr 3 „Czy SPOKO jest HerO” na stronie Prezentacje  przedstawiłem je w formie trzech wektorów: „wartości europejskie” jako wektor skierowany pionowo w górę, „miasto i obywatele” poziomo w prawo, a „trwały rozwój” jako ich wypadkowa idąca skośnie w górę. Dwa pierwsze kryteria trafiały w oczekiwania strony społecznej. Trzecie było argumentem dającym jej prawo do oczekiwania większej otwartości ze strony samorządu na partycypację społeczną w kształtowaniu przyszłości miasta. Ta gra i jej wysoka stawka upodmiotowiały „stronę społeczną”, po prostu tworząc punkt odniesienia, który miał swoje „strony”, które w dodatku musiały ze sobą współpracować, żeby osiągnąć wspólny sukces.

Również w 2009 roku zastępcą prezydenta ds kultury został Włodzimierz Wysocki, dzięki któremu zaczął zanikać międzyludzki dystans między władzami a lubelskimi aktywistami i animatorami kultury. Niektórzy z nich zostali nawet przyjęci do pracy nowo utworzonym w Urzędzie Miasta biurze ESK 2016. Wszystko to jeszcze bardziej ośmieliło stronę społeczną do aktywności, a decydentów do współpracy.

Dygresja. Te okoliczności były o tyle istotne, że Forum Kultury Przestrzeni zdążyło już do tego czasu zaliczyć swoje pierwsze wypalenie w relacjach z UM Lublin i dzięki ESK odrodziło się najpierw chwilowo jako Green Connection, a potem jako zrewitalizowane FKP. Green Connection była to nazwa projektu do aplikacji ESK polegającego na połączeniu wszystkich terenów zielonych Lublina w „zieloną sieć”. Taka tez nazwę przyjęła grupa post-FKP promująca ten projekt. Teraz widzę, że była to próba stworzenia w dziedzinie kultury przestrzeni takiego samego punktu odniesienia dla współpracy miasto-obywatele, jakim Europejska Stolica Kultury była w dziedzinie kultury. Na dłuższą metę okazało się to jednak niemożliwe, ponieważ przestrzeń jako „stawka w grze” ma także stronę biznesową, którą jest dużo silniejszym czynnikiem wpływu na władze niż strona społeczna, czego efektem jest upadek w Polsce planowania przestrzennego, już nie wspominając, jak to się przekłada na samorządy.

W takiej atmosferze w Radiu Lublin trwały od lutego 2009 publiczne, oddolne dyskusje pod hasłem „Enter 2016” (zbieżność z nazwą czasopisma Kultura Enter wydawanego od lipca 2008 nieprzypadkowa) animowane przez środowiskowych liderów. Mimo że stanowiły one agorę kontaktów także z Urzędem Miasta, nie wpływały na jego działania, przynajmniej nie w taki sposób, aby strona społeczna widziała, że ma na nie wpływ. Kontakty nie wychodziły poza niezobowiązujący dialog, bo taki też był cel Enter 2016. Wraz z upływem czasu formuła ciągłego debatowania bez rezultatów zaczęła się wyczerpywać. Ze spotkań powstawały notatki, ale już nie wnioski czy postulaty, do których władze musiałby się ustosunkowywać. W tym samym mniej więcej czasie Ratusz powołał Komitet Artystyczny ESK 2016 składający się osób na kierowniczych stanowiskach i rozpoznawalnych postaci lubelskiej kultury. On także nie wychodził poza rolę informacyjno-dyskusyjną, ale było to już oficjalne ciało doradcze Ratusza, a nie inicjatywa oddolna. Kilku jego członków było związanych z Enter 2016.

 

Powyżej spotkanie Komitetu Artystycznego ESK w Wydziale Kultury na Starym Mieście 9 września 2009 z już udziałem Krzysztofa Czyżewskiego. Autor fot. nieznany.

Okazją do współpracy aktywiści-urząd okazał się folder promocyjny ESK, który biuro ESK 2016 złożyło wiosną 2009 roku. Aktywiści Enter 2016 zakwestionowali jego treść, więc dostali go z powrotem do szybkiego przeredagowania. Ponieważ jednak musieli oni wtedy zaangażować się w organizację czerwcowych imprez kulturalnych, dostałem możliwość decydującego wpływu na jego kształt, język, ilustracje.

Okazało się, że ta sytuacja była niekomfortowa dla urzędników, bo narażała ich na zarzuty, że uprzywilejowują jakieś wybrane nie wiadomo z jakiego powodu osoby, a co więcej o mniejszej społecznej randze niż członkowie Komitetu Artystycznego czy radni miejscy. Żeby takim zarzutom zapobiec spisałem na stronie www.kolektiv.lublin2016.eu listę osób w jakikolwiek sposób zaangażowanych w pracę nad folderem, zapraszając jednocześnie wszystkich chętnych do włączenia w nią lub przekazania uwag krytycznych. W ten sposób sytuacja stała się transparentna, a jednocześnie przestała kojarzyć się z faworyzowaniem kogokolwiek. Z perspektywy czasu zabieg ten wydaje się nieco dziwaczny i nie wiem, czy odegrał jakąś rolę, ale ilustruje on złożoność i delikatność ówczesnej sytuacji.

Tymczasem przyszły wakacje, które zawiesiły aktywność Enter 2016, a po nich należało oczekiwać rozstrzygnięć, co do procedury pisania aplikacji. Pojawiły się pogłoski, że Ratusz zleci to komuś z zewnątrz. Dla aktywistów ESK było jasne, że aplikacja powinna powstawać oddolnie. Najbardziej bali się scenariusza, że wynajęty autor napisze ją, zupełnie ignorując lubelskie środowisko. Jednak brakowało już motywacji do spotkań i pomysłów na inicjatywy, aby temu zapobiec.

Odsiecz nadeszła z Warszawy. Pod koniec wakacji 2009 roku zadzwonił do mnie Artur Celiński „Res Publiki Nowej” z prośbą o pomoc w organizacji w Lublinie otwartych warsztatów w ramach programu DNA Miasta badającego w miastach przygotowania do konkursu o tytuł ESK 2016. Zaproponowałem, aby odbyły się one w Radiu Lublin, w ramach spotkań Enter 2016. Parę dni wcześniej umówiłem się z 3-4 liderami dotychczasowych działań, aby obgadać, co możemy dzięki temu osiągnąć. O ile sobie przypominam, na spotkaniu był na pewno Rafał „Koza” Koziński (animator Nocy Kultury), Piotr Choroś (Homo Faber) i Józef Szopiński (Radio Lublin).

W moim przekonaniu sytuacja wymagała publicznego ogłoszenia na DNA Miasta, że konkretne osoby biorą na siebie odpowiedzialność za organizację społecznego wsparcia procesu ESK i chcą być jego reprezentacją wobec władz. Dla tej inicjatywy wymyśliłem nazwę SPOKO, która była akronimem najbardziej oczywistego określenia „społeczny komitet organizacyjny” a jednocześnie kolokwialnym wyrażeniem, że wszystko jest w porządku. Chodziło o pozytywny przekaz adresowany także do władz, które nie wiedziały, jak ze swojej strony przekształcić pełne pomysłów i krytycznych uwag środowisko lubelskiej kultury w swojego partnera.

Dygresja. Pomysł ten był powtórzeniem w innych okolicznościach takiego samego działania powołującego Porozumienie Rowerowe. Scenariusz jest zawsze taki sam: najpierw spotkania, które się wypalają, potem trzeba zacząć działać, tworząc coś z niczego. Jedni tworzą wtedy stowarzyszenia, inni wchodzą do rad dzielnic itp. Formalnie najprostszą drogą jest stworzenie grupy nieformalnej reprezentujące interesy szerszego odbiorcy, ale wymaga to spełnienia kilku warunków, o czym poniżej.

Różnica między Enter 2016 a SPOKO polegała na wzięciu odpowiedzialności za pośredniczenie między mieszkańcami a władzami w procesie kandydowania Lublina o tytuł ESK 2016. Uczestnicy Enter 2016 przestawali być prywatnymi osobami dzielącymi się swoimi pomysłami i opiniami, a stawali się na ochotnika publicznymi reprezentantami społecznego interesu, na których spoczywały pewne umowne obowiązki, np. związane z pisaniem tekstów o merytorycznej wartości. Proklamacja SPOKO była po prostu aktem ogłoszenia, że konkretne osoby chcą to robić, stając się automatycznie osobami publicznymi.

Ten plan przedstawiłem na spotkaniu, ale miał on jeden szkopuł: nie mogłem zostać do końca warsztatów, aby wziąć udział w proklamacji SPOKO, bo po południu wyjeżdżałem z Orkiestrą św. Mikołaja na koncert. Zaproponowałem więc, że jeśli warsztaty się przedłużą Kozą i Piotr zrobią to sami. Plan został przyjęty, ale nie byłem pewny czy z przekonaniem. Zgodnie z obawami nie mogłem zostać do końca warsztatów. Pamiętam, że przed samym wyjazdem zadzwoniłem jeszcze do Kozy, żeby pamiętał o planie.

Dygresja. SPOKO wyszło z doświadczeń FKP, które w kontekście ESK miały większą szansę na wykorzystanie z sukcesem niż w kontekście kultury przestrzeni. Z tym faktem wiązały się jednak dwie słabości. Po pierwsze środowisko kultury nie dzieliło tych doświadczeń, więc wynikające z nich rozwiązania nie musiały się spotykać ze rozumieniem. Po drugie, produktem tych doświadczeń była m.in. świadomość ograniczeń współpracy miasto-obywatele, która ze strony tych, co ją mieli czasem mogła chłodzić entuzjazm tych, którzy jej nie mieli. Na szczęście słabości te nie wpływały na całość procesu.

Ostatecznie „wolę ludu” utworzenia SPOKO na podsumowaniu warsztatów ogłosił Koza. O tym, co wydarzyło się dalej można przeczytać na stronie Media o inicjatywie Enter 2016 i Spoko stowarzyszenia Homo Faber. Potem wszystko potoczyło się już z górki. Zewnętrznym ekspertem wynajętym do pisania aplikacji był Krzysztof Czyżewski, który okazał się osobą o bardzo partycypacyjnym nastawieniu. Jeszcze w październiku zaprosił do siebie do Sejn grupę osób z Urzędu Miasta i miejskich instytucji kultury, aby przegadać założenia aplikacji. O ile pamiętam, była to inicjatywa niezależna od SPOKO, raczej będąca skutkiem Enter 2016, bo o tym wyjeździe dowiedziałem się przypadkiem i do grupy dołączyłem na ochotnika, pytając, czy w ogóle jest taka możliwość.

 

Powyżej: praca nad założeniami lubelskiej aplikacji ESK 2016 w u Krzysztofa Czyżewskiego Sejnach w 13 października 2010. Autor fot. nieznany.

Piszę o tym ze szczegółami, aby pokazać, że cały proces powstania i włączenia SPOKO w ESK 2016, który z zewnątrz i po latach wydaje się czymś logicznym i oczywistym, wtedy wcale takim nie był. Nikt go z góry nie kontrolował i nie stała nawet za nim żadna wielka determinacja. Wiele zależało od przypadku i od niepozornych zdarzeń, które potem dopiero okazały się być punktami zwrotnymi.

Na koniec parę dygresji będących próbą bardziej analitycznego spojrzenia.

W 2009 roku mieliśmy świadomość, że niejasny status Enter 2016 był związany z uniwersalnym problemem LEGITYMIZACJI działania bottom-up w procesie top-down, czyli naszej oddolnej aktywności w odgórnej inicjatywie władz. Kiedy pojawia się taka spontaniczna, społeczna i twórcza aktywność mieszkańców na rzecz mieszkańców, w której władze mają pełnić rolę pośredników a nie liderów-właścicieli procesu, nie wiadomo jak ją uprawomocnić zarówno z perspektywy władz jak i mieszkańców.

Z perspektywy władz z trzech powodów. Po pierwsze, jeśli takiej oddolnej aktywności nie przewidują żadne istniejące struktury ani procedury, nie ma łatwego sposobu, w jaki może się ona w nich pojawić. Po drugie czasem ta aktywność kontestuje owe struktury i procedury, jak częściowo było w naszym przypadku, co oczywiście nie ułatwia relacji z władzami. Po trzecie, mogą ją kwestionować sami mieszkańcy (z różnych powodów), co wywołuje u władz dysonans poznawczy.

W administracyjnych strukturach władzy po prostu brakuje „interfejsu” do przyjmowania niezależnego impulsu innowacyjnego, który pochodzi z zewnątrz i nie mieści się w żadnym znanym sektorze. W Enter 2016 byli zarówno członkowie NGOsów, wolni strzelcy jak i pracownicy instytucji kultury. Jedni działali społecznie, inni mogli robić to samo w ramach swoich obowiązków, choć niekoniecznie na służbowe polecenie, za pieniądze rządowe lub samorządowe. A jednak wszyscy stanowili nowy, autonomiczny twór. Nikt im nic nie kazał, o nic nie prosił, za nic nie płacił, a jednak coś robili. Dlatego też efekty ich pracy trafiały niejako na „ziemię niczyją”, bo nikt nie czuł się ich odbiorcą. Spotkania Enter 2016 dla mieszkańców były tylko cudzymi rozmowami o czymś bliżej nieznanym, a dla władz czymś poza trybem ich funkcjonowania.

Sądzę, że jest to uniwersalny problem biorący się stąd, że w centrum naszej uwagi nie leży dobro wspólne, interes społeczny, który automatycznie nadawałby wysoką rangę wszystkiemu, co mu służy, a więc co służy wszystkim. Taki pojęcie trzeba zawsze budować od nowa w konkretnej sytuacji.

Istnieje tylko jeden sposób na pokonanie takiego pata, a mianowicie samodzielne wypracowanie nowego bytu społecznego interesu poprzez publiczne wzięcie na siebie pewnej odpowiedzialności za publiczne dobro, spełnienie powziętych zobowiązań i tym samym uwiarygodnienie się wobec społeczeństwa, co otwiera drogę do legitymizacji naszej inicjatywy w oczach władz. Pomagają w tym media komunikujące się z mieszkańcami i publiczne zobowiązania samej władzy, w których spełnieniu pomaga dana inicjatywa (jeśli władza na prawdę chce te zobowiązania spełnić, często są one tylko fasadą). Warto dodać, że społeczeństwo może mieć własne pomysły, jak lepiej spełniać powzięte przez nas wobec niego zobowiązania. Ostatecznie jednak pomiędzy równymi rację ma ten, kto pracuje, przed tym, co daje dobre rady, jeśli tylko nie lekceważy tych rad i daje chętnym możliwość włączenia się do pracy.

W te ostatnie zależności wpisuje się poprawianie przeze mnie folderu w ramach kolektiv.lublin2016, natomiast opisaną powyżej inicjatywą stało się SPOKO, a zobowiązaniem władz, w których spełnieniu pomagało, był konkurs ESK 2016 obwarowany kryterium „Miasto i obywatele”. Wynajęcie Krzysztofa Czyżewskiego do pracy nad pierwszą aplikacją posłużyło jako „interfejs” przyjęcia przez władze innowacyjnego impulsu z zewnątrz. W pewnym sensie było tak, że władze nie współpracowały ani ze SPOKO, ani z Enter 2016 tylko z Krzysztofem Czyżewskim a dopiero on ze SPOKO jako reprezentacją Enter 2016 w domenie publicznej. Dzięki temu w praktyce wszyscy mogli współpracować ze wszystkimi. Sztuka polega więc na stworzeniu sieci takich powiązań tworzących system certyfikacji wzajemnego zaufania. Po przejściu do drugiego etapu konkursu społeczni autorzy drugiej aplikacji byli już za swoją pracę wynagradzani przez Urząd Miasta, bo w pierwszym etapie uwiarygodnili się w oczach społeczeństwa. Relacje Enter-SPOKO-Aplikarnia są opisane w prezentacji nr 6 „Spoko: nowe otwarcie” na stronie Prezentacje. Oto kilka slajdów z niej:

 

Podsumowując, sądzę, że SPOKO spełniło swoją rolę łącznika między domeną społeczną i polityczno-administracyjną podczas starań Lublina o tytuł Europejskiej Stolicy Kultury i zbudowało logikę społecznego zaangażowania w cały ten proces. Dzięki SPOKO Krzysztof Czyżewski wiedział, że ma  autentyczne pokrycie dla kryterium „Miasto i obywatele”, a kiedy do Lublina przyjechali nasi konsultanci Rose Fenton i Dragan Klaić o wyjątkowo partycypacyjnym nastawieniu do wszelkich inicjatyw podejmowanych przez władze, dostali tematyczne raporty SPOKO, które świadczyły o tym, że miasto Lublin na poważnie współpracuje ze swoimi obywatelami nad kandydaturą ESK 2016.

Powyżej spotkanie z Krzysztofem Czyżewskim oraz Rose Fenton i Draganem Klaićem, lubelskimi ekspertami-konsultantami ESK 2016 w Ośrodku „Brama Grodzka – Teatr NN” 19 lutego 2010. Autor fot. nieznany.

Nie przeceniałbym natomiast znaczenia SPOKO dla efektywności procesu ESK. Inne miasta obyły się bez takich ciał. Również u nas współpraca między Lublinem i Krzysztofem Czyżewskim ostatecznie potoczyła się drogą relacji instytucjonalnych. Mam tylko nadzieję, że dzięki SPOKO więcej osób czuło się uczestnikami tego procesu i  że przełożyło się to na wzrost naszego kapitału społecznego, co jednak nie jest możliwe do zmierzenia. Jedyne, czego żałuję, to że nie wszystkie raporty tematyczne SPOKO znalazły odzwierciedlenie w aplikacjach. Aplikacje powstały jako bardziej ogólne narracje programowe wyrastające z innych korzeni. Do dziś jednak raporty te pozostają w wielu punktach aktualne i nowatorskie.

Marcin Skrzypek