Czerwiec 2009

Korzystając z rozpoczynającego się pod koniec czerwca 2009 festiwalu sztuki publicznej „Open City”, Ośrodek „Brama Grodzka – Teatr NN” wyszedł w ramach Forum Kultury Przestrzeni z własną inicjatywą dotyczącą sztuki publicznej, którą były koszulki z grafikami Małgorzaty Rybickiej i konkurs „T-shirt dla Lublina” na polskie hasło do nich.

Nosząc różne ubrania nieświadomie tworzymy krajobraz przestrzeni publicznej: ulicy, placu, miejsca spotkań. Często na naszych t-shirtach pojawiają się reklamy lub też przypadkowe i niezrozumiałe napisy, a przecież wiele osób identyfikujących się z Lublinem chętnie nałożyłoby koszulki z ciekawym hasłem czy grafiką na temat swojego miasta. Niestety, oferta takich koszulek jest uboga. W 2009 w Informacji Turystycznej można było znaleźć jedynie jedynie koszulki z herbem i urzędowym logo „Miasto inspiracji”.

Postanowiłem więc zaproponować nasze ośrodkowe „patenty” na identyfikację wizualną miasta (i właściciela) w formie grafik Małgorzaty Rybickiej, które pojawiły się na okładkach „Scriptores”. Grafiki zostały wzbogacone o hasła: LIFELINE („linia życia” dla dłoni utworzonej z planu miasta) oraz LIFEPRINT („odcisk życia” w analogii do „fingerprint” czyli odcisku palca dla zarysu ulic zamiast linii papilarnych).

Wspólne z Lubelskim Ośrodkiem Informacji Turystycznej zaproponowaliśmy mediom ogłoszenie konkursu na polskie hasła do tych koszulek. W akcję włączyła się „Gazeta Wyborcza”, dzięki czemu konkurs się odbył.

Marcin Skrzypek


koszulki_projekt_male

 

Ogłoszenie konkursu

Ośrodek „Brama Grodzka – Teatr NN”, Lubelski Ośrodek Informacji Turystycznej
oraz Festiwal Sztuki w Przestrzeni Publicznej „Open City” zapraszają do wzięcia udziału w zabawie-konkursie polegającym na wymyśleniu polskich haseł do załączonych grafik na koszulki. Ośrodek „Brama Grodzka ufundował 2 nagrody: 2 komplety koszulek (4 sztuki: po 2 rodzaje męskiej i żeńskiej) oraz 2 komplety dostępnych numerów czasopisma „Scriptores” (ponad 2 tys. stron o Lublinie).

Toniemy w zalewie reklam, które zawłaszczają przestrzeń publiczną. T-shirty sĄ również powierzchniami reklamowymi, na których pojawiają siĘ różne komercyjne loga, a my chodząc w nich bezwiednie zamieniamy się w żywe billboardy. Spróbujmy nad tym zapanować. Przebierzmy się w koszulki, które będą okruchami sztuki w przestrzeni publicznej, a przy okazji powiedzą coś o nas i  o naszym mieście.

Proponujemy mieszkańcom oraz turystom Lublina nowy pomysł na wyrażenie swoich związków z miastem i na promocję Lublina. Są to koszulki zaprojektowane przez Małgorzatę Rybicką według koncepcji Marcina Skrzypka. Grafika na nich umieszczona wykorzystuje autorskie pomysły projektantki z okładek pisma „Scriptores” poświęconych Józefowi Czechowiczowi – dłoń i odcisk palca skomponowane z planu Lublina.

Możliwość nabycia koszulek: Lubelski Ośrodek Informacji Turystycznej – od 25 czerwca, drugiego dnia festiwalu „Open City”. Cena 30 zł. W przyszłości fasony i ceny mogą się zmienić.

Skład jury: Izabela Błasiak, Anna Kiszka, Florentyna Nastaj, Emil Majuk, Tadeusz Przystojecki, Marcin Skrzypek, Stanisław Turski (dyrektor LOiT, pozostałe osoby to pracownicy Ośrodka), Joanna Zętar, Agnieszka Wiśniewska.

Zwracamy się do wszystkich, którzy mogliby pomóc przedłużyć te refleksje nad Lublinem w rozmaitych formach: zachęty, współpracy, patronatu medialnego czy sponsoringu. Potrzebujemy w Lublinie takiego namysłu, autodefiniowania. Oto możliwe działania:

  • realizacja polskich wersji koszulek
  • kolejne konkursy (na hasła, projekty graficzne itp.)
  • sfinansowanie projektów na zamówienie
  • dofinansowanie wyrobu koszulek lub ich zakup
  • wykonanie w oparciu o te hasła i grafiki plakatów, banerów itp.
  • podjęcia innych działań zainspirowanych tymi lub podobnymi hasłami

Marcin Skrzypek
Forum Kultury Przestrzeni, Ośrodek ?Brama Grodzka ? Teatr NN?

 

Werdykt i komentarz

Każdy z jurorów miał za zadanie zagłosować na 4 anonimowe hasła, które nadawałyby się na polskie wersje koszulek. Na nagrody przeznaczono 2 komplety koszulek (po 4 szt.) i 2 komplety wszystkich dostępnych numerów „Scriptores”. Zwycięscy:

  • Adam Marczuk: Na wyciągnięcie ręki (hasło do grafiki z dłonią). Hasło podkreśla bliskość i ludzką skalę miasta, zachęca do „sięgnięcia”, a więc do kontaktu z nim. Jako jedne z kilku nadaje się na polska wersje koszulki.
  • Cezary Stefańczak: Odciśnij swój ślad. Hasło zachęca do działania w bardzo obywatelskim sensie, którego nam brakuje. Dotyka też pewnej ciekawej właściwości działania, a mianowicie, że owo odciskanie śladu jest obustronne, co ilustrują grafiki.
  • Daniel Stelmasiewicz: Jem cebularze – jestem z Lublina. Hasło, które od razu wywołuje pytania i dyskusje: co to są te cebularze, dlaczego one są lubelskie, czy to prawda, że nie ma ich nigdzie indziej itd.
  • Maciej i Alicja Krawczyk: Lublin: historia otacza, ale nie przytłacza. Hasło, które dotyka pewnego istotnego problemu, który mamy z dziedzictwem – nasza edukacja i wychowanie nauczyło nas traktować historię i dziedzictwo jako coś, przed czym się bronimy. A przecież w Lublinie są one i obecne w obfitości, i tak charakterystyczne dla miasta.

Jak widać autorzy haseł potraktowali konkursowe zadanie dość swobodnie i bardzo dobrze, bo chodziło w nim głównie o zabawę i pretekst do namysłu nad wizerunkiem Lublina. Co jest w nim – w nas – wyjątkowego, z czym się utożsamiamy? Jak sami siebie postrzegamy, jakimi chcielibyśmy być? Są to bardzo poważne pytania, na których odpowiedzi udzielają firmy PR za ciężkie pieniądze. Ale ostatecznie wiążących odpowiedzi udzielają sami mieszkańcy, którym nie są te sprawy obojętne, którzy ostatecznie nadają ton miastu i decydują o jego tożsamości i przyszłości.

Właśnie tę prawidłowości dotyczy inne hasło Adama Marczuka: Lublin: na mój znak. Łatwo je przeoczyć na liście innych haseł ze względu na jego poetyczny charakter, ale warto na nie zwrócić uwagę, gdyż dotyka ono sedna relacji człowiek-miasto. Magia miasta bierze się stąd, że ma ono swoich magików, swoich sztukmistrzów, którzy mówią: „niech się stanie – na mój znak”. Taki „znak” często zwołuje ludzi dla wspólnej sprawy, nadaje znaczenia i wartości, powołując tym samym do życia nowe byty.

Z haseł zaproponowanych przez Cezarego Stefańczaka warto wspomnieć jeszcze o dwóch: Tu się odnajdziesz i Miasto w człowieku. Pierwsze jest domyślną odpowiedzią na stwierdzenie „pogubiłem się” i ukazuje miasto jako przyjazną przestrzeń, która reguluje funkcjonowanie naszej psychiki, a wręcz naszego „ja”. Odnaleźć się – to przecież cel godny największych filozofów. Zwrócenie uwagi, że miasto może (powinno?) ten cel spełniać stawia zupełnie w nowym świetle misję, jaką powinien spełniać samorząd. Drugie hasło jest zbieżne z zawołaniem ostatniej Nocy Kultury: „Człowiek w mieście, miasto w człowieku” i odnosi nas do edukacji o miejscu naszego życia. Im więcej o nim wiemy – im bardziej miasto jest „w nas” – tym bardziej jesteśmy tu i teraz, tym lepiej rozumiemy, a zrozumienie daje nam poczucie bezpieczeństwa.

Daniel Stelmasiewicz wyszedł poza kontekst koszulkowych grafik i zaproponował serię haseł, które otwierają zupełnie nowe pola skojarzeń na temat Lublina. Gdzie diabłom mówię dobranoc to hasło, które nawiązuje nieco do Tu się odnajdziesz. „Gdy umysł śpi, budzą się demony”. Byłoby świetnie, gdyby Lublin był miastem, gdzie nasze demony – na odwrót – zasypiają, a umysł się budzi.

Drugie hasło tego autora, na które warto zwrócić uwagę, to Lublin zamiast prawej półkuli w różnych wariantach. Mi najbardziej odpowiada taka wersja po redakcji: Rytm, kolory, wyobraźnia. Lublin – moja prawa półkula. Jest w tym i determinacja, jaką wykazuje wielu lokalnych patriotów, i wartości, z którymi chyba każdy chciałby, aby nasze miasto się kojarzyło. Prawa półkula mózgu wiązana jest z myśleniem intuicyjnym, emocjami, postrzeganiem całości, rozpoznawaniem kształtów, odbiorem muzyki itp.

Pozostałe hasła Daniela Stelmasiewicza są oparte na szablonie hasła nagrodzonego: Chodzę w ciapach…  jestem z Lublina i kolejne: Jeżdżę trolejbusem…, Mam brejdaka…. Są one ciekawe z dwóch powodów. Po pierwsze, zwracają uwagę na pewne regionalne osobliwości, które są charakterystyczne dla Lublina lub które ewentualnie moglibyśmy niejako zaanektować jako lubelskie. Po drugie, dają pretekst do przyjemnej rozmowy. W innych częściach Polski nie chodzi się w ciapach tylko w kapciach (choć pewnie są i wyjątki). Są osoby, które po przyjeździe do Lublina chcą koniecznie przejechać się trolejbusem, bo są rzadsze niż tramwaj. Co jeszcze robimy lub „mamy” inaczej niż gdzie indziej? Dyskusja jest otwarta.

Państwo Krawczykowie zaproponowali hasła, które nie bardzo nadają się na koszulki, ale bardzo pobudzają do refleksji. Byliśmy, jesteśmy, będziemy – póki pamiętamy – bardzo trudno tę myśl skomentować w kilku zdaniach. Ktoś, kto „nie pamięta” może jedynie powiedzieć, że „jest”, natomiast nie może powiedzieć, że „był”, ani też nie może wziąć odpowiedzialności za to, że „będzie”. Drugie ich hasło warte omówienia to:Magia Lublina kończy się nocą, a świtem zaczyna. Ciekawe byłoby miasto, którego magia przekornie zaczyna się w dzień, a nie w nocy, choć przecież wszystko co tajemnicze w ludzkiej kulturze rozgrywa się w mroku. Bardzo ciekawy eksperyment myślowy.

Marcin Skrzypek