Odpowiedź w sprawie bluszczy przy ekranach

 //  Projekt: Al. Solidarności i skansen

„Nie jest możliwe podwyższenie standardów koszenia i pielęgnacji części trawników położonych w pasie drogowym Al. Solidarności w związku z nasadzonymi roślinami. […] wszystkie usunięte rośliny […] zostaną odtworzone […] Rośliny, które uschły z przyczyn naturalnych będą wymieniane.”

Jest to odpowiedź na pismo zamieszczone w poście Prośba RKP o opiekę nad bluszczami i łąkami przy ekranach. Istotny fragment odpowiedzi:

Standardy koszenia i pielęgnacji terenów zieleni w pasach drogowych starają się określać jakość wykonywanych usług. Są one jednakowe dla wszystkich terenów położonych w pasie drogowym miasta Lublin. [Jednak z powodu ograniczonych środków] nie jest możliwe podwyższenie standardów koszenia i pielęgnacji części trawników położonych w pasie drogowym Al. Solidarności w związku z nasadzonymi roślinami. W projekcie budowy przedłużenia Al. Solidarności nie było zaproponowanych rozwiązań zabezpieczenia roślin. Ponadto informuję, że wszystkie usunięte rośliny przez pracowników firmy odpowiedzialnej za utrzymanie zieleni zostaną odtworzone w terminie do dnia 31 października 2017r. Rośliny, które uschły z przyczyn naturalnych będą wymieniane na nowe w miarę środków budżetowych jakie posiada Zarząd Dróg i Mostów w Lublinie.

Nie wiadomo, jak interpretować te słowa. Prośba RKP dotyczyła zwrócenia uwagi, aby firmy koszące trawę nie kosiły przy okazji bluszczy. Spełnienie tej prośby nie wymaga dodatkowych nakładów. Zatem, czy ww odpowiedź oznacza, że:

  • rośliny będą dosadzone i nie będzie się ich ścinać?
  • rośliny zostaną dosadzone a potem być może ścięte jak poprzednie, bo „podwyższenie standardów” wymagałoby zakupu środków ochronnych?

Nasuwa się też pytanie, co oznacza, że wyschłe bluszcze będą dosadzane sukcesywnie – czy będzie to trwało rok, dwa lata? I czy nie dałoby się tego zrobić jednorazowo z budżetu Miejskiego Architekta Zieleni? To przecież nie są duże wydatki. Powyżej znamienne zdjęcie z granicy administracyjnej Lublina na wylocie al. Solidarności – bluszcze kończą się na granicy miasta.

Pismo RKP zawierało też przy okazji drugą prośbę, aby prowadzić pokosy rzadsze i/lub na mniejszą skalę dla zachowania łąkowych walorów pasów zieleni za ekranami. Ten pomysł również nie jest związany z dodatkowymi nakładami, a nawet może przynieść oszczędności. Jednak do niego ww odpowiedź się nie odniosła.

Na szczęście w praktyce, po kilku miesiącach od wycinek, bluszcze radzą sobie lepiej niż można by się spodziewać i wyglądają tak, jak na poniższych zdjęciach. Wiele z nich prawdopodobnie odżyło, choć nie wszystkie. Widać też chirurgiczną wręcz precyzję kolejnych pokosów, którym jakoś udało się ominąć i wspinające się rośliny, i te odbijające od ziemi. Tymczasem pojawił się nowy problem. W wyniku akcji grafficiarskiej „Meeting od Styles”, na którą zezwolił UM, część bluszczy została posprejowana. Niektóre z nich odżywają, ale jeśli akcja będzie powtarzana, grozi im zniszczenie.

 

Marcin Skrzypek