30 października 2007

Ze skróconym opisem sprawy można zapoznać się na stronie Opinia rowerzystów o torze na ul. Janowskiej  Poniżej bardziej wyczerpująca, dokumentacja stworzona na potrzeby pierwszej witryny Porozumienia Rowerowego jako jej podstrona (zob. Historia witryny www.rowery.tnn.pl)

Dodać do tego należy, że choć tor został przeprojektowany i wybudowany w 2010 za 3 mln. złotych, to bilans tej inwestycji jest ujemny. Po czterech latach od budowy tor przestał się nadawać do użytku. Sprawa trafiła do prokuratury, ale została tymczasowo umorzona z braku dowodów. Na koniec roku 2016 jego stan jest taki, że łatwiej go zbudować od nowa niż naprawić. Więcej w materiale TVP Lublin z 4 listopada 2016:

Co zaważyło na porażce? Najprawdopodobniej był to splot okoliczności wynikający z faktu, że inicjatywa nie odpowiadała realnym potrzebom rowerzystów i możliwościom miasta.

W czerwcu 2007 „Gazeta Wyborcza” opublikowała rozmowę Małgorzaty Domagały z obrońcą toru Piotrem Więckowskim, wówczas radnym PO, szefem komisji sportu rady miasta i jednocześnie prezesem klubu motocrossowego KM „Cross”, który powiedział (rozmowa została opublikowana w serwisie internetowym gazety, a jej treść można znaleźć na forach, gdzie była cytowana):

„W Lublinie sport kuleje, a zależy mi, by było inaczej. Marzy mi się, by miasto kojarzyło się z międzynarodowymi zawodami. Gdy powstanie tor, tak będzie. […] Rzeczywiście w pierwotnym projekcie tor był przewidziany także dla motocrossów. Ale one tam jeździć nie będą. Obiecał to prezydent Wasilewski. […] Koncepcja tego obiektu była, jaka była. Trzeba zmienić projekt przebiegu trasy. Chcemy, aby trasa była w pełni zaakceptowana przez środowiska rowerowe. Zależy mi, abyśmy nie stracili tego obiektu dla sportu. Proszę pamiętać, że wiele dyscyplin rowerowych będzie mogło korzystać z tego toru.”

Na pytanie dziennikarki – „Przecież sporty ekstremalne na rowerach interesują jedynie wąską grupę ludzi w mieście. Nie lepiej za te pieniądze wybudować ścieżki rowerowe?”, odpowiedział – „Ścieżki rowerowe to zdecydowanie większy koszt. Np. wykup gruntu pod nie pochłonąłby dużo więcej pieniędzy niż przewidziane na tor 700 tys. Jeśli teraz nie wybudujemy toru, te pieniądze zostaną przeznaczone na jakieś kolejne światła drogowe.”

Trudno traktować serio dobre rady miłośnika motoru terenowego na temat tego, co jest najlepsze dla rowerzystów, W opublikowanym dokładnie 3 lata później artykule Tor rowerowy przy ul. Janowskiej w Lublinie nie dla amatorów (25 czerwca 2010) dziennikarka „Kuriera Lubelskiego” Beata Kozian pisze:

„Za około 3 mln zł miasto wybudowało przy ul. Janowskiej najnowocześniejszy w Polsce tor rowerowy, na którym mogą być rozgrywane międzynarodowe zawody. […] Za tydzień na lubelskim torze mają być rozegrane pierwsze, niezwykle widowiskowe zawody z udziałem najlepszych zawodników w Europie. – Takich obiektów nie ma w Polsce. Są tylko w Niemczech, Austrii, Wielkiej Brytanii i Kanadzie – dodawał z dumą Fic”.

Tor miał być wyczynowy, ale z miejscami również dla amatorów, otwarty dla wszystkich mieszkańców Lublina, „rodzin z dziećmi, młodzieży”, a wstęp na tor bezpłatny. Z drugiej jednak strony dziennikarka pisze, że: „Jak dokładnie obiekt będzie wykorzystywany, jeszcze nie wiadomo. – Właśnie nad tym pracujemy. Nie mamy polskich wzorów. Uczymy się tego od Niemców – mówił Mariusz Szmit, dyrektor MOSiR.”

Nie wiadomo, czy udało się „uratować” owe 700 tys. złotych przeznaczone pierwotnie na tor w 2007 roku, ani jakie błędy popełniono później w projekcie, wykonaniu, nadzorze, organizacji czy utrzymaniu toru.

Kluczowym błędem był „grzech pierworodny”, czyli fakt, że sam pomysł na tor był poza kontrolą rowerzystów. Początkowo służył on jedynie jako wprowadzająca w błąd „etykieta” dla toru motocrossowego. Nie był więc celem zaplanowanym według racjonalnych przesłanek. Kiedy zaś doprowadzono projekt do etapu przedrealizacyjnego, na sensowne zmiany o kluczowym charakterze było już za późno.

Po ujawnieniu nieprawidłowości przeważała wola, aby całą sytuację przekuć na sukces poprzez dostosowanie inwestycji do potrzeb rowerzystów i jej realizację. Tak naprawdę jednak również te działania nie służyły rowerzystom, lecz przede wszystkim „ratowaniu sytuacji”. Podsumowując:

  • Gdyby od początku głos mieli rowerzyści, wybudowano by taki obiekt bliżej miasta i mniejszy. Być może powstałoby więcej lokalnych torów w różnych miejscach i o rożnych stopniu trudności (które rowerzyści tworzyli i tak „na dziko”), a budowę „kompleksu olimpijskiego” odłożono by na przyszłość.
  • Ponieważ rowerzyści odziedziczyli projekt skrojony dla motocyklistów to np.:
    • nie wybudowano dróg dojazdowych dla rowerów (bo ich dodanie wymagałoby powtórzenia procedur projektowych)
    • wybudowano niepotrzebny kilkumetrowy wał ziemny (jego ujęcie z projektu wymagałoby powtórzenia procedur)
    • pokuszono się o kompleks wyczynowych torów (dostosowując wizję funkcjonalną do rozmiarów działki), który w normalnych okolicznościach byłby szczytem istniejącej już w mieście piramidy szkoleniowej sportów rowerowych, a dla którego w warunkach lubelskich zabrakło sportowego animatora.

W rezultacie powstał typowy „biały słoń”, czyli obiekt bez związku z potrzebami użytkowników i przekraczający możliwości zapewnienia wysokiej jakości jego realizacji i utrzymania.

Marcin Skrzypek


 

Podsumowanie sprawy toru rowerowego na ul. Janowskiej w Lublinie

 

Dzięki konsultacjom z rowerzystami, zaprojektowany w złej atmosferze kompleks rowerowy jest na dobrej drodze do realizacji. Niestety, jest to droga daleka. Koszt całości inwestycji to ok. 4,2 mln. zł, z czego budowa 5 torów pochłonie zaledwie kilkaset tysięcy. Reszta to prace związane z infrastrukturą (ogrodzenie, obwałowanie, odwodnienie, nawierzchnia), która być może byłaby tańsza, gdyby projektując tor rowerowy od początku myślano o rowerzystach. W tym roku przeznaczono na inwestycję 500 tys. na prace ziemne.

Na nowy kompleks rowerowy złoży się pięć torów. Będą to

  • tor dla BMX (ziemny)
  • tor do dirt jumpingu (ziemny)
  • skate park (betonowy)
  • tor do slope style’u (ziemny)
  • dodatkowo w sąsiedztwie tych obiektów będą rozmieszczone przeszkody do trialu (zdjęcie pokazuje taki obiekt w Świdniku).


Plan sytuacyjny rozmieszczenia torów. Okręgami oznaczono „stacje” do trialu czyli jazdy obserwowanej.

dobry_tor

 

Wiosną 2007 lubelska opinia publiczna dowiedziała się o projekcie zagospodarowania nieużytku przy ul. Janowskiej poprzez budowę toru rowerowego. Rada Miasta przeznaczyła na jego realizację w 2007 roku 700 tys. zł. Plan ten został oprotestowany przez radnych jako zbyt drogi oraz przez  mieszkańców obawiających się hałasu motorów, ponieważ projekt nosił wszelkie cechy toru… motocrossowego, a nie rowerowego. Sprawą zajęły się media.

W kwietniu Wydział Strategii i Planowania Urzędu Miasta Lublin (w osobach dyr. Marzeny Jodłowskiej i z-ca dyr. Marka Młynarczyka) zwrócił się do Marcina Skrzypka, reprezentanta Porozumienia Rowerowego z prośbą o skonsultowanie projektu toru w środowisku rowerzystów, aby przyszłą inwestycję dostosować do ich potrzeb.

Taki kontakt między UM a rowerzystami był możliwy prawdopodobnie tylko dzięki dwóm spotkaniom rowerowym, które odbyły się wcześniej w ramach Forum Kultury Przestrzeni. Pierwsze z nich miało miejsce 25 maja 2006 – dokumentacja spotkania.

Jak się okazało, przedstawiony do konsultacji projekt był wewnętrznie sprzeczny. Wszędzie w opisie nazywany był ?rowerowym?, lecz posiadał wszelkie cechy motorowego: ponad 1800 m dł., 10 m szer., 56 boksów dla zawodników, wał o wys. 4 m. dookoła, 11 przeszkód (średnio wys. najazdu 2-2,5 m, dł. najazdu 3-5 m). Wg opisu miał przeznaczony do organizacji zawodów rowerowych, lecz nie spełniał żadnych norm dla tego typu obiektu

  • Projekt toru motocrossowego zwanego w projekcie „rowerowym”
  • Przykład pseudo-rowerowej hopki z opiniowanego projektu

Opinia rowerzystów była dla projektu jednoznacznie negatywna. Tor rowerowy od motorowego odróżni nawet laik, ponieważ rower jako pojazd poruszany siłą mięśni wymaga zupełnie innych przeszkód i krótszych tras.

Przykłady torów rowerowych dołączonych do podsumowania konsultacji:

  • dirt jumping www.trialpeoplejam.bmxinfo.com
  • BMX Pruszcz Gdański www.gdfr.webd.pl
  • BMX Tomaszów Lubelski www.roztocze.yoyo.pl

W trakcie konsultacji okazało się, że o planie toru nic nie wiedział Andrzej Kita, prezes Okręgowego Związku Kolarskiego w Lublinie (i wiceprezes Polskiego Związku Kolarskiego). Było to od samego początku błędem podważającym sensowność całego przedsięwzięcia, ponieważ to PZK wydaje pozwolenia na organizowanie zawodów.

O przebiegu konsultacji można dowiedzieć się więcej w wątku prasowym na www.rowery.tnn.pl/forum [link nieaktualny].

Jedną z sugestii, co dalej zrobić ze złym projektem, było przeprojektowanie toru poprzez zaplanowanie w obrębie wału kilku torów rowerowych dla różnych dyscyplin.

W przeprojektowaniu wzięli udział odnalezieni w czasie konsultacji członkowie stowarzyszenia Grandapropaganda.com z Poznania: Aleks Bartkowiak, Karol Wojciechowski i Jacek Kowalski, którzy wcześniej projektowali i budowali m.in. tor na Cytadeli w Poznaniu (pierwszy projekt budowlany w Polsce) i bike park w Odolanowie. Opiekunem dalszych losów inwestycji na ul. Janowskiej został Andrzej Kita [Prezes Okręgowego Związku Kolarskiego w Lublinie i Wiceprezes Polskiego Związku Kolarskiego, który dopilnował, aby nowy projekt powstał pod decydującym wpływem samych kolarzy – przyp. M.S.]

Z dodatkowymi wizualizacjami toru można się zapoznać na stronie Grandapropaganda.com [nie istnieje, stowarzyszenie ma swój profil na Facebooku].

Obecny projekt jest zgodny ze międzynarodowymi standardami UCI, więc mogą na nim być organizowane mistrzostwa Polski i świata. Będzie to największy kompleks rowerowy w Polsce (zob. komentarz internauty).

Projektowana poprzednio infrastruktura będzie w części zachowana, ponieważ inaczej zmiany trzeba by było wprowadzać w trybie projektowania od nowa, a nie przeprojektowywania, co groziłoby odstąpieniem od przedsięwzięcia. Zachowano więc m.in. wał służący pierwotnie do tłumienia hałasu motocykli. Teren, na którym  w poprzednim projekcie miały być parkingi i stanowiska dla zawodników będzie trawiastym placem do zagospodarowania w przyszłości. Mogą na nim powstać dowolne inne obiekty pasujące do charakteru miejsca: tory przeszkód dla dzieci, place zabaw czy miejsca do jazdy konnej.