W 2011 roku członkowie Rady Kultury Przestrzeni wsparli pierwsze polskie wydanie książki "The Concise Townscape" Gordona Cullena, czyli pierwszego krajobrazowego "atlasu" urbanistycznego otoczenia człowieka.

 

Inicjatorką i orędowniczką wydania książki była Ewa Kipta.

Obraz_Miasta_okladka

Format B5, 16,5 x 23,5 cm

Ponad 150 haseł, ok. 500 ilustracji
Druk czarno-biały
Stron 204
Cena 45 zł
Wydawca: Ośrodek „Brama Grodzka – Teatr NN”

 

Z portalu Forum Rozwoju Przemyśla

Pierwsze polskie wydanie legendarnej książki Gordona Cullena sprzed pół wieku. Autor porównuje w niej miasto do spektaklu dramatycznego i opowiada o sztuce organizowania i nadawania wizualnej spójności plątaninie budynków, ulic i otwartych przestrzeni tworzących środowisko miejskie. Książka napisana jest w konwencji atlasu-leksykonu różnych zjawisk przestrzennych. Każdemu z ponad 500 zdjęć odpowiada osobne hasło i opis. Język autora wykorzystuje zarówno specjalistyczny żargon jak i poetyckie metafory czy styl polemiczny, starając się odwoływać do bezpośredniego doświadczania przestrzeni miejskiej przez przechodnia czy mieszkańca.

Swoją koncepcję Gordon Cullen zaproponował po raz pierwszy w piśmie „The Architectural Review”, rozwijając ją potem w książce Townscape (1961), która natychmiast stała się głównym źródłem inspiracji dla architektów, planistów i innych osób zajmujących się miastem i jego wyglądem. Wydana w formie skróconej The Concise Townscape (której dotyczy polskie wydanie) stała się popularnym przewodnikiem po krajobrazie miasta, ponieważ poruszane w niej problemy wychodzą daleko poza sferę czysto zawodową. Niektórzy uznają, że miała ona istotny wkład w sztukę i historię architektury, ponieważ jako pierwsza badała efekty wizualne powstałe na skutek grupowania budynków oraz – definiowalne, choć często spontanicznie pojawiające się – zasady estetyki, z których te efekty powstają. Innym książka Cullena jak żadna inna pokazuje, w jaki sposób miasto „działa” pod względem architektonicznym. Dla wszystkich posiadających jakąkolwiek wrażliwość wizualną praca Cullena jest źródłem niekończących się fascynacji.

Książka uzyskała patronat 64 różnych podmiotów (branżowych, naukowych, społecznych), co świadczy o jej wartości i aktualności w dzisiejszej Polsce.

rozkladowka_2

 

Słowo wstępne

W końcu dwudziestego wieku liczba mieszkańców miast świata przekroczyła 50% ogółu ludności Ziemi i ciągle bardzo szybko rośnie. Wskaźnik urbanizacji, oznaczający proporcję liczby osób zamieszkujących miasta do całej populacji, w 1800 roku wynosił 3,2%, w 1900 – 13,9%, a w 2000 – już 51,3%. Oznacza to, że miasta są obecnie głównym środowiskiem życia człowieka. Jakość przestrzeni miejskiej ma więc zasadnicze znaczenie dla rozwoju fizycznego i psychicznego, dla zdrowia, efektywności pracy i jakości wypoczynku większości ludzi.

Książka Gordona Cullena TOWNSCAPE, czyli Obraz Miasta, została napisana w 1959 roku, u progu okresu zwanego dziś czasem „eksplozją miast”. Sięgamy po nią w sytuacji, gdy problemy kształtowania przestrzeni miejskiej są setki razy trudniejsze niż pół wieku temu. Ale sięgamy, bo wciąż jeszcze nie odrobiliśmy tej pierwszej zadanej przez Cullena lekcji. Sięgamy, bo tempo zmian środowiska miast budzi coraz większy niepokój społeczny: przekracza zdolność wielu mieszkańców do zrozumienia praw i „oswojenia” formy eksplodującego tworu, przekracza możliwości harmonizacji jego struktury i funkcji przez planistów, a w niektórych przypadkach zaczyna przekraczać możliwości logistyczne władz miast.

Gordon Cullen pisze, że „miasto jest w środowisku wydarzeniem dramatycznym […], to nadzwyczajne przedsięwzięcie ludzkiej cywilizacji”. Aby go zrozumieć, trzeba nauczyć się sztuki obserwacji relacji przestrzeni, form i funkcji. Autor w sposób bardzo przystępny pokazuje, jak to zrobić: jak czytać i rozumieć miasto.

Podobnie jak czynił to w tym samym czasie wybitny polski urbanista – Kazimierz Wejchert, Cullen wiąże postrzeganie miasta z percepcją serii obrazów: wnętrz krajobrazowych, przestrzeni publicznych, zespołów architektonicznych, ulic itp., powiązanych tysiącami zależności funkcjonalno-przestrzennych i fizjonomicznych. Autor uczy, jak postrzegać miasto w sposób rozumny, ale jednocześnie emocjonalny, przeżywać jego treści przyrodnicze, przestrzenne, historyczne, kulturowe i społeczne. Uczy rozumieć przestrzeń miejską, a poprzez zrozumienie – wskazuje, jak można mądrze ją kształtować i… kochać.

Tekst książki nie ma charakteru podręcznika, lecz formę pasjonującej opowieści Mistrza wprowadzającego uczniów w tajniki poznania Miasta. Autor czyni to poprzez wiele świetnie dobranych przykładów, głównie z Anglii, słynącej ze sztuki harmonijnego kształtowania krajobrazu od co najmniej osiemnastego wieku, a sztuki planowania przestrzennego i urbanistyki – szczególnie od końca dziewiętnastego wieku. Tekst niewielkimi porcjami wpleciony jest w system znakomitych rysunków i fotografii. Autor przekonuje, że o krajobrazie miasta i o samopoczuciu jego mieszkańców decyduje sztuka kształtowania środowiska. Jednocześnie podkreśla, że jest to sztuka zanikająca, miażdżona przez dziesiątki sił i procesów silniejszych od harmonii i piękna. Nie sprzyja rozwojowi tej sztuki ani redukcjonistyczne kształcenie (architekt stawia ponad wszystko bryłę swego dzieła, drogowiec – wstęgę szosy, ogrodnik – gatunki i odmiany roślin), ani rynkowa gra o przestrzeń, w której deweloper szuka przede wszystkim zysku, a nie harmonii i piękna.

W końcu dwudziestego wieku liczba mieszkańców miast świata przekroczyła 50% ogółu ludności Ziemi i ciągle bardzo szybko rośnie. Wskaźnik urbanizacji, oznaczający proporcję liczby osób zamieszkujących miasta do całej populacji, w 1800 roku wynosił 3,2%, w 1900 – 13,9%, a w 2000 – już 51,3%. Oznacza to, że miasta są obecnie głównym środowiskiem życia człowieka. Jakość przestrzeni miejskiej ma więc zasadnicze znaczenie dla rozwoju fizycznego i psychicznego, dla zdrowia, efektywności pracy i jakości wypoczynku większości ludzi.

Książka Gordona Cullena TOWNSCAPE, czyli Obraz Miasta, została napisana w 1959 roku, u progu okresu zwanego dziś czasem „eksplozją miast”. Sięgamy po nią w sytuacji, gdy problemy kształtowania przestrzeni miejskiej są setki razy trudniejsze niż pół wieku temu. Ale sięgamy, bo wciąż jeszcze nie odrobiliśmy tej pierwszej zadanej przez Cullena lekcji. Sięgamy, bo tempo zmian środowiska miast budzi coraz większy niepokój społeczny: przekracza zdolność wielu mieszkańców do zrozumienia praw i „oswojenia” formy eksplodującego tworu, przekracza możliwości harmonizacji jego struktury i funkcji przez planistów, a w niektórych przypadkach zaczyna przekraczać możliwości logistyczne władz miast.

Gordon Cullen pisze, że „miasto jest w środowisku wydarzeniem dramatycznym […], to nadzwyczajne przedsięwzięcie ludzkiej cywilizacji”. Aby go zrozumieć, trzeba nauczyć się sztuki obserwacji relacji przestrzeni, form i funkcji. Autor w sposób bardzo przystępny pokazuje, jak to zrobić: jak czytać i rozumieć miasto.

Podobnie jak czynił to w tym samym czasie wybitny polski urbanista – Kazimierz Wejchert, Cullen wiąże postrzeganie miasta z percepcją serii obrazów: wnętrz krajobrazowych, przestrzeni publicznych, zespołów architektonicznych, ulic itp., powiązanych tysiącami zależności funkcjonalno-przestrzennych i fizjonomicznych. Autor uczy, jak postrzegać miasto w sposób rozumny, ale jednocześnie emocjonalny, przeżywać jego treści przyrodnicze, przestrzenne, historyczne, kulturowe i społeczne. Uczy rozumieć przestrzeń miejską, a poprzez zrozumienie – wskazuje, jak można mądrze ją kształtować i… kochać.

Tekst książki nie ma charakteru podręcznika, lecz formę pasjonującej opowieści Mistrza wprowadzającego uczniów w tajniki poznania Miasta. Autor czyni to poprzez wiele świetnie dobranych przykładów, głównie z Anglii, słynącej ze sztuki harmonijnego kształtowania krajobrazu od co najmniej osiemnastego wieku, a sztuki planowania przestrzennego i urbanistyki – szczególnie od końca dziewiętnastego wieku. Tekst niewielkimi porcjami wpleciony jest w system znakomitych rysunków i fotografii. Autor przekonuje, że o krajobrazie miasta i o samopoczuciu jego mieszkańców decyduje sztuka kształtowania środowiska. Jednocześnie podkreśla, że jest to sztuka zanikająca, miażdżona przez dziesiątki sił i procesów silniejszych od harmonii i piękna. Nie sprzyja rozwojowi tej sztuki ani redukcjonistyczne kształcenie (architekt stawia ponad wszystko bryłę swego dzieła, drogowiec – wstęgę szosy, ogrodnik – gatunki i odmiany roślin), ani rynkowa gra o przestrzeń, w której deweloper szuka przede wszystkim zysku, a nie harmonii i piękna.

„Sztuka łączenia środowiska w całość musi zostać czytelniej zdefiniowana, jej reguły – określone, a efekty tej sztuki – przyswojone przez szerokie kręgi społeczne” – to jedno z najważniejszych, kluczowych przesłań tej książki. Gra o przestrzeń miejską nie może być kierowana tylko niewidzialną (niewidomą?) ręką rynku. Musi być czerpiącą z dziedzictwa przyrodniczego i kulturowego sztuką tworzenia środowiska dla potrzeb ogółu mieszkańców i z aktywnym udziałem tych mieszkańców. Upowszechnienie takiej właśnie postawy, takiego sposobu myślenia i działania jest głównym celem polskiego wydania tej książki. Powstało ono dzięki inicjatywie i usilnym staraniom pracowników i społecznych działaczy Ośrodka „Brama Grodzka – Teatr NN” w Lublinie.

Nie czytajmy tej książki ani jako starego podręcznika, ani jako gawędy z obrazkami, ani jako przewodnika po mieście. Niech to będzie nasz elementarz nauki myślenia o środowisku – tym, w którym teraz żyjemy, i tym, które chcemy lepiej ukształtować dla obecnego i przyszłych pokoleń. A Miasto, zarówno nasze dobre, jak i złe uczynki wobec Niego będzie przechowywać i pokazywać społeczeństwom przez wiele kolejnych dziesięcioleci…

Dr hab. prof. nadzw. Tadeusz J. Chmielewski
Komitet Przestrzennego Zagospodarowana Kraju przy Prezydium PAN
Uniwersytet Przyrodniczy w Lublinie,
Zakład Ekologii Krajobrazu i Ochrony Przyrody
Lublin 2011

rozkladowka_1

 

Od tłumacza

Książka Gordona Cullena nie jest podręcznikiem traktującym o przestrzeni miasta. Przede wszystkim jest protestem Autora wobec uproszczonego, „mechanicznego” pojmowania miasta i wielkim wezwaniem do zauważania niewymiernych wartości przestrzeni miejskich, do uwzględniania nieoczywistych potrzeb mieszkańców, do wyniesienia urbanistyki na poziom SZTUKI. Wiele jest w niej ironii i przekory wobec „racjonalizmu” i „nowoczesności”, z jakimi kształtowano nowe przestrzenie miast po drugiej wojnie światowej. Jest też spora doza goryczy, którą Autor kwituje zmiany architektoniczno-urbanistyczne w swoim kraju, zwracając uwagę na niewykorzystane szanse nadania indywidualności nowym przestrzeniom, ubolewając nad ich monotonią.

Przy tym wszystkim nie jest to książka nostalgiczna, negująca rozwój miast czy nowoczesność – wręcz przeciwnie, zwraca uwagę na możliwości wynikające z nowych technologii i na możliwość godzenia ich z dotychczasową tkanką miasta. Zachwycający w tej książce jest sposób rozumienia przestrzeni miejskiej jako miejsca przeznaczonego do życia wielu ludzi blisko siebie, jako wyrazu kultury współżycia, a nie tylko przypadkowego zbioru miejsc do pracy, mieszkania i usług, nagromadzenia budynków i pustych przestrzeni do przemieszczania się między nimi. Protest Autora nie jest więc destrukcyjny, ale inspirujący – zmuszający do myślenia i odpowiedzialności, zachęcający do INDYWIDUALNEGO traktowania każdego miejsca, dostosowywania zmian do istniejących już kontekstów, nawyków, znaczeń. Uczy traktować miasto jako przestrzeń spójną w przestrzeni i ciągłą w czasie – jak organizm, który żyje i rozwija się w tempie liczonym pokoleniami jego mieszkańców.

Gordon Cullen swoją krytyką wywołał wiele zmian w sposobie kształtowania przestrzeni miejskich. Ta nieduża i dla niektórych pewnie niezbyt efektowna, czarno-biała książka wznawiana była wielokrotnie od 1961 roku. Inspirowała zmiany nie tylko w brytyjskiej urbanistyce. Jej treści leżą u podstaw takich dzieł, jak wydane niedawno po polsku Język wzorców Christophera Alexandra i Życie między budynkami Jana Gehla, oraz trendów „nowego urbanizmu”. Deklaracja z Toledo i Karta Lipska są dokumentami, które opierają się na podobnym rozumieniu istoty miasta i wskazują na problemy, o których Autor pisał przed ponad półwieczem.

Jednocześnie nie jest to książka jedynie dla urbanistów. Nie rości sobie pretensji do konsekwencji i spójności wywodu ani do rozstrzygania o „jedynie słusznej drodze” myślenia o krajobrazie miejskim. Wręcz przeciwnie – wskazuje, że do każdego miejsca trzeba poszukiwać lokalnie uzasadnionych (a nie normatywnych) sposobów rozumienia. Jest zachętą do samodzielnego myślenia (a czasem wręcz bolesną tęsknotą za nim), a nie gotowym algorytmem czy procedurą zwalniającą z odpowiedzialności. A przede wszystkim jest to książka dla NORMALNYCH LUDZI, z apelem do nich o świadome korzystanie z przestrzeni miast. Pomaga patrzeć na przestrzeń miejską jak na spektakl, dostrzegać konteksty i znaczenia, które na co dzień nam umykają. Zwraca uwagę na to, że relacje między Człowiekiem a Miastem są dwukierunkowe: Człowiek tworzy Miasto, ale także Miasto w jakimś sensie buduje Człowieka – jego sposoby życia, myślenia, wrażliwość i wyobraźnię – i że te wzajemne zależności trwają przez pokolenia.

Język tej książki jest prowokująco „niefachowy” – czasem ostentacyjnie potoczny, innym razem wręcz poetycki – właśnie po to, by umożliwić dialog o mieście wszystkim jego „użytkownikom”. Przełamuje dyktaturę specjalistycznych zaklęć i teorii – budując bardziej demokratyczny słownik dla opisywania złożonych relacji zachodzących w przestrzeni miejskiej. Staje się narzędziem do prowadzenia szerokiej debaty społecznej, umożliwiającej mieszkańcom Miasta „oswajanie” przestrzeni wspólnych, kształtowanie miejsca swojego życia, poza progiem własnego domu. W tym sensie jest to więc także książka rewolucyjna.

Polski Czytelnik nie jest przyzwyczajony do takiego stylu pisania o przestrzeni, a niektóre z angielskich idiomów czy aluzji nie nasuwają mu oczywistych skojarzeń, nie do końca da się po polsku oddać ich sens. Czasem, użyte tu terminy mogą wydawać się niestosowne, a odniesienia w ilustracjach nie zawsze oczywiste. Dlatego też terminy budujące wprowadzaną przez Cullena typologię przestrzeni podane są w wersji dwujęzycznej, aby wnikliwy Czytelnik miał możliwość poszukania głębszych kontekstów znaczeniowych. Sama korzystałam z lupy, by dotrzeć do istoty pewnych stwierdzeń Autora. Ale w tej książce właśnie o to chodzi, aby obudzić inną wrażliwość i nauczyć się ją inaczej wyrażać. Nie przypadkiem w tłumaczeniu uczestniczył Jan Tomasz Lipski, który nie pozwolił, aby polski tekst odbiegał od tych intencji Autora, które sięgają poza zakres architektury i urbanistyki, a dotyczą wręcz refleksji nad rozwojem cywilizacji. Istotny wkład w powstanie tłumaczenia ma też Dagmara Mliczyńska-Hajda, która przeglądając kolejne wersje tłumaczenia, pomagała szukać właściwych polskich terminów i odniesień, ale też podtrzymywała nas w przekonaniu, że nasza praca ma sens.

Fakt, że Obraz Miasta znalazł Wydawcę, to wielka zasługa Marcina Skrzypka i Ośrodka „Brama Grodzka – Teatr NN”, ale przede wszystkim rosnącego zainteresowania coraz większej liczby osób nieobojętnych na jakość przestrzeni naszych miast i pragnących uczestniczyć w kształtowaniu miejsca swojego życia. Ta potrzeba wydaje się naturalna, ale dotychczas jakby „mało używana”.

Przez wiele lat rozwój miast w Polsce miał charakter ilościowy – liczyły się nowe domy, osiedla, drogi. Od początków transformacji w 1989 roku zaczął się też liczyć INWESTOR – jako ich realizator. Dopiero od kilku lat – w ślad za wstąpieniem do Unii Europejskiej – zaczynamy zauważać potrzeby jakościowe i uczymy się uwzględniać opinie „użytkowników” miasta. Zaczynamy też porównywać nasze miasta z innymi. Samorządy zaczęły dbać o rozwój jakościowy i rewitalizację obszarów pozostających dotychczas w stagnacji. Powstało wiele organizacji pozarządowych, które bronią tożsamości przestrzennej, jakości środowiska czy innych potrzeb społeczności lokalnych. Obraz Miasta może im dostarczyć argumentów do podejmowania lepszych decyzji i skuteczniejszych działań. „Prywatnemu” Czytelnikowi książka ta pomoże inaczej spojrzeć na przestrzeń, w której na co dzień żyje, dostrzec jej walory i niedostatki, wyrazić oczekiwania – bez obawy oskarżenia o brak kompetencji. Bo każdy z nas jest w jakimś stopniu ekspertem swojego miasta, ma o nim własną wiedzę, z której warto byłoby zrobić użytek.

Ośmielam się zadedykować to tłumaczenie śp. profesorom: Zbigniewowi Gądkowi z Wydziału Architektury Politechniki Śląskiej i Allainowi Marrittowi z Uniwersytetu w Sheffield, którym zawdzięczam nie tylko pierwszy kontakt z Townscape, ale także sposób rozumienia miasta, bardzo odmienny od tego, który oficjalnie obowiązywał w czasach moich studiów. Mam nadzieję, że Obraz Miasta powiększy liczbę osób myślących o miastach w podobny sposób. Jestem głęboko przekonana, że jest to potrzebne polskim miastom – zwłaszcza teraz, gdy zmiany w ich przestrzeni zachodzą coraz szybciej, a jednocześnie poszerzają się możliwości obywatelskiej debaty o ich jakości.

Ewa Kipta, architekt i urbanista